Między młotem a kowadłem – placówka wobec skłóconych rodziców

9 stycznia 2026 r. / 13 min. czytania

Poniedziałek, 8:30, sekretariat placówki. Matka dziecka złożyła tydzień temu pisemny sprzeciw wobec publikowania wizerunku córki na stronie placówki. Dziś rano pojawił się ojciec z pismem – Dziecko mówi w domu, że czuje się wykluczone; ojciec domaga się, aby placówka publikowała wszystkie zdjęcia z życia klasy, włącznie z tymi, na których jest jego córka. „To moje prawo rodzicielskie” – podkreśla. – „Żona nie może mi dyktować, co mam robić”.

Wtorek, 14:00. Telefon od ojca innego ucznia. Wymaga natychmiastowego przekazania mu aktualnego adresu zamieszkania syna. Dodaje „To moje dziecko, mam prawo wiedzieć, gdzie jest”. Sekretarka pamięta jednak, że miesiąc temu matka składała oświadczenie o Niebieskiej Karcie wobec tego właśnie ojca. Środa, 9:00. Ojciec dziecka składa w sekretariacie wniosek – żąda udostępnienia całej korespondencji między placówką a matką dziecka za ostatni rok. „Mam prawo wiedzieć, co ona z wami uzgadnia za moimi plecami” – tłumaczy. Czwartek, 11:00. Matka innego ucznia wpada do sekretariatu z wyrokiem sądu – „Mój były mąż ma ograniczoną władzę rodzicielską. Od teraz wszystkie decyzje dotyczące mojego syna podejmuję wyłącznie ja”. To nie są teoretyczne scenariusze. To rzeczywistość polskich szkół w 2025 r. Według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 r. rozwiodło się około 57 tysięcy par małżeńskich, podobnie jak rok wcześniej, gdy w 2023 r. sądy orzekły 56 892 rozwodów. Ponad 57% rozwodzących się małżeństw posiada dzieci, a to oznacza każdego roku dziesiątki tysięcy kolejnych dzieci, które doświadczają rozwodu rodziców. I coraz częściej ich konflikty lądują na biurku dyrektora placówki. Problem w tym, że żadna instrukcja, żaden podręcznik nie wyjaśnia krok po kroku, co robić, gdy jeden rodzic domaga się czegoś, a drugi kategorycznie zakazuje tego samego. Kadra zarządzająca placówek oświatowych staje między młotem a kowadłem, często nie wiedząc, czyją wolę powinna wypełnić. Kiedy życie jest bogatsze niż prawo Zadaniem placówki jest przede wszystkim edukacja i rozwój dzieci. Najbliższymi partnerami w tym procesie są rodzice. Ale co zrobić, gdy ci partnerzy toczą ze sobą wojnę, a placówka staje się polem bitwy? Istniejące przepisy umożliwiają zazwyczaj udzielenie całkiem jasnych odpowiedzi w takich sytuacjach, problem w tym, że przepisy są rozrzucone po różnych regulacjach, wymagają interpretacji i dopasowania...

Chcesz dowiedzieć się więcej?

Dostęp do pełnej treści materiałów wymaga subskrypcji. Dołącz do naszej społeczności już dziś!

Subskrybuj teraz

Masz już konto?